Maciejowy chaotyczny megawątek
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
@Highlander napisał w Antarktyda:
@Maciej napisał w Antarktyda:
Wasza postawa jest postawą religijną, a waszą religią jest religia liczbowo-rozumowa.
Zresztą podstawowe i dominujące wyznanie tego czasu, "wyznanie gwiezdne" (bo wyznajecie m.in urojenia, które wyniknęły wam z waszych fantazji na temat gwiazd).Muszę ciebie rozczarować: 99% populacji niemal nic nie wie na temat kosmosu i gwiazd.
Podobnie jak 99% katolików niewiele wie na temat Nauki (o wierze) Kościoła Katolickiego.
Wyznanie nie jest dominujące dlatego, że "wiedzą", ale dlatego, że wierzą. Nie muszą wiedzieć o gwiazdach, wystarczy, że wierzą w to co "uczeni mówią", że "jest tak jak naukowcy mówią".
Nawet tu mam wątpliwości, większość tzw prostych ludzi myśli:
"eee, te naukowce to głupoty gadajo, siedzo w laboratorium i nie znajo prawdziwego życia".Per analogiam: nie muszą dużo wiedzieć o katolicyzmie. Wystarczy, że wierzą, w to co "księża i biskupi oraz papież mówią", że "to jest słuszne i prawdziwe". I wtedy są katolikami.
Także to "podstawowe i dominujące wyznanie" jest mocno naciągane.
No to zbadajmy tzw. "paradygmat myślenia" człowieka tego czasu, czyli SPOSÓB JEGO MYŚLENIA.
Załóżmy, że ktoś styka się z czymś nowym, nieznanym, niepewnym, z jakimś problemem, który chce poprawnie rozwiązać. To prawie na pewno powie w ten sposób "a co o tym mówi nauka?"
"Nauka" jest wyrocznią tego czasu.
Albo załóżmy, że ktoś zachorował i chce się ratować. Wówczas prawie na 100% będzie szukał pomocy i ratunku w "medycynie", czyli w "nauce".Tak, bo na tym polu medycyna ma realne sukcesy, a Bóg i Kościół nie.
"Nauka", jest to podstawowa religia, podstawowe wyznanie tego czasu. Patrz tzw. "paradygmat" myślenia prawie każdego człowieka tego czasu.
Czy zawsze tak było? Oczywiście nie. Nawet więcej: z zasady, przez większą część historii tak nie było.
Ludzie mieli inne "paradygmaty" i inne rzeczy były na pierwszym miejscu.Dziś dominującym wyznaniem wiary jest wiara w "naukę", czyli dominuje religia liczbowo-rozumowa.
Ale to się zmieni, gdy upadnie "nauka", gdy upadnie Babilon Wielki.
A to teraz jest jakiś Babilon? Co to za nowomowa?
W Tysiącletnim Królestwie tak będą pytać : "a co na to Słowo Boże, Pan Bóg, co na to Ewangelia, jak Pan Jezus by zareagował, co by zrobił?"
A gdy zachorują, to nie będą szukali pomocy w "medycynie", ale w Bogu i w Kościele.Wierzysz w bajki.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Twierdzisz, że teraz jedynie 300 osób ma potrzebę przemieszczenia się pomiędzy obszarami tzw. "półkuli południowej"?
Naprawdę? Tylko 300 osób ?
Owszem, tam żyje mniej ludzi niż na "półkuli" północnej, ale na kilkaset milionów (strzelam, że co najmniej tyle żyje w obszarach daleko "poniżej równika") "tylko 300 na tę chwilę" chciało by się przemieścić z rejonów daleko na południe od równika do innych rejonów daleko na południe od równika, między kontynentami?
Przecież chyba w to nie wierzysz, nieprawdaż?Jestem w stanie w to uwierzyć.
Po pierwsze, te kraje są stosunkowo biedne w porównaniu z północą.
Po drugie, ci których na to stać mają raczej powiązania gospodarcze czy rodzinne z tzw. zachodem (bogata północ), ze względu na kolonialną historię.A zatem co?
A zatem (jeżeli nie "tylko 300 osób") to znaczy, że w tej chwili ogromna liczba ludzi jest ZMUSZONA LECIEĆ NA PÓŁNOC, TAM się przesiadać, by lecieć na południe.To są loty łączone, więc zakładam, że masz jedną grupę która leci na trasie Johannesburg-Gdzieś tam na północy, a druga grupa Gdzieś tam na północy-Sydney i tylko niewielka część z nich to pasażerowie lecący z Johannesburga do Sydney.
A jeśli to przez Dubaj, to masz bogatych turystów z Dubaju w Sydney i Johannesburgu, których byś nie miał, gdyby to był lot bezpośredni.A czemu tak?
A temu: bo świat nie wygląda tak jak według globusa.A wygląda, bo inaczej nie byłoby tych bezpośrednich lotów Qantas, a załoga Katharsis II nie opłynęłaby Antarkktydy.
Gdyby tak wyglądał, to np. na Fligt Radar widziałbyś wiele samolotów przecinających Ocean Południowy, lecących między kontynentami (podobnie jak widzisz te lecące na północ). A tego nie widać i to nie widać ZAWSZE.
Ale jak sam pisałeś, 1 przypadek kasuje całą teorię, więc ten Qantas kasuje płaską ziemię, koniec tematu xD
-
@Maciej No proszę, ledwo człowiek się obudzi a tu kolejny lot, który niszczy ten twój naleśnik - znowu ani dystans ani czas nie pasują:


-
@Maciej Kurczę, jeszcze jeden:


Weź no wyjaśnij, jakim cudem na tym twoim naleśniku z Wysp Cooka do Aukland ta krecha to tylko 3000 km.? Dla porównania dołożyłem ci St. Petersburg - Madryt (3200 km.) -
@Maciej Maciuś, masz wisienkę, świeżutka, sprzed minuty: Sydney - Santiago (11 360 km.):


Tylko dlaczego leci na południe by potem "skręcić" na północ? Czyżby z tego samego powodu, dla którego samoloty pomiędzy Euroazją do A. Północną lecą najpierw na północ by w okolicach bieguna "skręcić" z powrotem na południe?
Bo po ortodromie bliżej, ekonomiczniej? Bo Ziemia jest kulista? -
@Maciej No, Maciuś, kolejne 2 loty, których trasa nie pasuje do twojego magicznego naleśnika: Sao Paulo - Adis Abeba (9 930 km.) I Sao Paulo - Dubaj (12 217 km.):


Stałe pytanie: dlaczego nie lecą tędy nad magicznym naleśnikiem?:

-
@Maciej No, Maciuś, jeszcze jeden lot, który niszczy twoje brednie o bosko spartaczonym terrarium: Santiago - Auckland (9 670 km.).
Nie od Quantas a i tak zapieprza na południe zamiast na północ
:


-
@Maciej Maciuś, kolejny samolot nie leci według bosko spartaczonego terrarium. "Interesting", jak powiedział Jeran kiedy doświadczalnie potwierdził krzywiznę Ziemi; tym razem z Melbourne do DOHA w Katarze (11 950 km.):


Edit: A tu masz kurs powrotny, ale "nie wiedzieć czemu" też nie poleciał nad Chinami - po najkrótszej trasie bosko spartaczonego terrarium:

-
@M-N napisał w Antarktyda:
Maciuś, kolejny samolot nie leci według bosko spartaczonego terrarium. "Interesting", jak powiedział Jeran kiedy doświadczalnie potwierdził krzywiznę Ziemi; tym razem z Melbourne do DOHA w Katarze (11 950 km.):
Nie produkuj się idioto z FligtRadarem, bo ziemia nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km, lub czymś zbliżonym".
A to wiadomo stąd:
obserwacje powierzchni ziemi nie potwierdzają istnienia "krzywizny powierzchni ziemi zgodnej z krzywizną kuli ziemskiej".
Patrz przykładowe moje obserwacje LUB zrób samodzielnie swoje własne.Nie moja to wina, że jesteś idiotą nie rozumiejącym znaczenia tego faktu. Czy to to moja wina?
Zamiast pokazywać mi FligtRadar pokaż mi "krzywiznę ziemi"- z własnej obserwacji.
Miejsce, wysokość obserwacji, znane punkty, odległość do nich, odległość do obserwowanego horyzontu wodnego, porównanie z horyzontem wynikającym z globusa.Pokazałeś kiedyś coś takiego?
Nigdy Ci się nie uda, bo nie ma "krzywizny kuli ziemskiej".
Nie dociera do pustego łba?Nie rozumiesz idioto jaką wagę ma fakt, że nie obserwuje się istnienia "krzywizny kuli ziemskiej"?
To stan przed ścianą i łup! Z całej siły pustym łbem w ścianę, a może się przestawi, może się zresetuje kto wie? Spróbuj.
Oczywiście, że loty na "półkuli południowej" przeczą istnieniu globusa: w zasadzie każdy jest zmuszony lecieć na północ, potem na południe.
I koniec dywagacji. Jest to fakt niezgodny z rzekomo istniejącymi "najkrótszymi drogami" wedle globusa.Przy okazji debilu:
Jak sprawdzisz, że "samolot rzeczywiście jest tam gdzie wynika z tej pokazywanej przez Ciebie mapki"? Zwłaszcza dotyczy tych samolotów rzekomo lecących na dalekim południu.
No jak? Pewnie tak: odczytasz z mapki FlightRadar.
Czyli tak sprawdzisz: sprawdzisz FlightRadar z FlightRadar.
To nie musisz sprawdzać, bo ja już Ci mówię: najpewniej będzie się zgadzać. Bo A=A.
Ale jak idioto sprawdzisz z rzeczywistym światem?Jesteście żałośni. Moglibyście wyjść w teren i samodzielnie sprawdzić czy istnieje owa "krzywizna ziemi", ale wolicie świat wirtualny, np. mapki na FligtRadar, filmiki z ISS, z "lądowania na księżycu"
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
Twierdzisz, że teraz jedynie 300 osób ma potrzebę przemieszczenia się pomiędzy obszarami tzw. "półkuli południowej"?
Naprawdę? Tylko 300 osób ?
Owszem, tam żyje mniej ludzi niż na "półkuli" północnej, ale na kilkaset milionów (strzelam, że co najmniej tyle żyje w obszarach daleko "poniżej równika") "tylko 300 na tę chwilę" chciało by się przemieścić z rejonów daleko na południe od równika do innych rejonów daleko na południe od równika, między kontynentami?
Przecież chyba w to nie wierzysz, nieprawdaż?Jestem w stanie w to uwierzyć
No właśnie. Dlatego z wami nie ma rozmowy. Jesteście idiotami, uwierzycie w rzeczy absurdalne.
A przecież moglibyście wyjść w teren i sprawdzić jaka jest ziemia, sprawdzając "krzywiznę"@Highlander napisał w Antarktyda:
To są loty łączone, więc zakładam, że masz jedną grupę która leci na trasie Johannesburg-Gdzieś tam na północy, a druga grupa Gdzieś tam na północy-Sydney i tylko niewielka część z nich to pasażerowie lecący z Johannesburga do Sydney.
No i co z tego?
Jest to zmuszanie chcących lecieć Johanesburg(J)-Sydney(S) do lotu na północ. Miałoby to sens, gdyby nie istniała krótka trasa J-S. Czyli tak, jak w rzeczywistości.
J- ma 5 mln ludności plus obszar metropolii to razem ok. 8 mln, Sydney- 5 mln ludności.
I teraz ktoś taki, jak Ty jest zmuszony wierzyć, że:- istnieje krótka trasa bezpośrednia J-S
- Ale najwyraźniej na te 13 mln ludzi na dobę nie znajduje się nawet "kilka samolotów ludzi chcących przemieścić się TYLKO z J-S lub TYLKO z S-J"
Tylko- bez straty czasu i sił na latanie na północ.
[13 mln ludzi- to licząc tylko miasta, ale biorąc pod uwagę, że większość Australijczyków "startuje w świat" przez Sydney, to mamy jakieś ponad 30 mln ludzi]
No cóż: wierz sobie w co chcesz, w największą nawet głupotę
A przecież mógłbyś wyjść w teren i sprawdzić czy jest "krzywizna ziemi".
Ale pewnie po co?
Jeszcze pojawiłby się dziwny dyskomfort, zwany "mądrze" przez niektórych "dysonansem poznawczym"Gdyby rzeczywiście istniała krótka trasa J-S to przy takiej liczbie ludzi tak przynajmniej kilkanaście samolotów na dobę leciałoby tą krótką trasą. Czyli ci, którzy chcą TYLKO na trasie J-S lub S-J.
Per analogiam: na innych podobnych trasach pomiędzy miejscami na tzw. "półkuli południowej".
@Highlander napisał w Antarktyda:
A wygląda, bo inaczej nie byłoby tych bezpośrednich lotów Qantas,
A od kiedy są te "loty Qantas"?
One są dla idiotów, czyli takich jak Ty.
Bo gdyby kompletnie nic nie latało- to nawet tacy idioci jak Ty zaczęliby się drapać po głowie. A tak, to "mają potwierdzenie".
Dlatego to właśnie NASA przejęła Qantas.A jak sprawdzisz jak naprawdę leci ten lot? Pewnie tak: na mapie FligtRadar, zgadza się?
@Highlander napisał w Antarktyda:
a załoga Katharsis II nie opłynęłaby Antarkktydy.
Słuchaj baranie, ostro ale jak inaczej do was można gadać:
Sprawdziłeś "jak załoga Katharsis" płynęła? Byłeś, widziałeś? Zamierzasz być, zobaczyć, wszystko dokładnie sprawdzić?A widzisz: możesz wyjść w teren i bardzo łatwo sprawdzić czy jest czy nie ma "krzywizna kuli ziemskiej".
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
Albo załóżmy, że ktoś zachorował i chce się ratować. Wówczas prawie na 100% będzie szukał pomocy i ratunku w "medycynie", czyli w "nauce".
Tak, bo na tym polu medycyna ma realne sukcesy, a Bóg i Kościół nie.
Co Ty nie powiesz?
Jakie "sukcesy"?No to porównajmy:
1 Oto rodowód potomków Adama.
Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; 2 stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę "ludzie", wtedy gdy ich stworzył.
3 Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urodził mu się syn, podobny do niego jako jego obraz, i dał mu na imię Set. 4 A po urodzeniu się Seta żył Adam osiemset lat i miał synów oraz córki. 5 Ogólna liczba lat, które Adam przeżył, była dziewięćset trzydzieści. I umarł.
6 Gdy Set miał sto pięć lat, urodził mu się syn Enosz. 7 A po urodzeniu się Enosza żył osiemset siedem lat i miał synów oraz córki. 8 I umarł Set, przeżywszy ogółem dziewięćset dwanaście lat.
9 Gdy Enosz miał dziewięćdziesiąt lat, urodził mu się syn Kenan. 10 I żył Enosz po urodzeniu się Kenana osiemset piętnaście lat, i miał synów oraz córki. 11 Enosz umarł, przeżywszy ogółem dziewięćset pięć lat.
12 Gdy Kenan miał lat siedemdziesiąt, urodził mu się Mahalaleel. 13 A po urodzeniu mu się Mahalaleela żył Kenan osiemset czterdzieści lat i miał synów i córki.
14 I gdy Kenan przeżył ogółem dziewięćset dziesięć lat, umarł.
15 Gdy Mahalaleel miał sześćdziesiąt pięć lat, urodził mu się syn Jered. 16 A po urodzeniu się Jereda żył osiemset trzydzieści lat i miał synów i córki. 17 Gdy Mahalaleel miał ogółem osiemset dziewięćdziesiąt pięć lat, umarł.
18 Gdy Jered miał sto sześćdziesiąt dwa lata, urodził mu się syn Henoch. 19 A po urodzeniu się Henocha Jered żył osiemset lat i miał synów i córki. 20 Jered przeżył ogółem dziewięćset sześćdziesiąt dwa lata, i umarł.
21 Gdy Henoch miał sześćdziesiąt pięć lat, urodził mu się syn Metuszelach. 22 Henoch po urodzeniu się Metuszelacha żył w przyjaźni z Bogiem trzysta lat i miał synów i córki. 23 Ogólna liczba lat życia Henocha: trzysta sześćdziesiąt pięć. 24 Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg2.
25 Gdy Metuszelach miał sto osiemdziesiąt siedem lat, urodził mu się syn Lamek. 26 Po urodzeniu się Lameka żył jeszcze siedemset osiemdziesiąt dwa lata i miał synów i córki. 27 Metuszelach umarł mając ogółem dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat.
28 Gdy Lamek miał sto osiemdziesiąt dwa lata, urodził mu się syn. 29 A dając mu imię Noe3, powiedział: «Ten niechaj nam będzie pociechą w naszej pracy i trudzie rąk naszych na ziemi, którą Pan przeklął». 30 Lamek po urodzeniu się Noego żył pięćset dziewięćdziesiąt pięć lat i miał synów i córki. 31 Umierając Lamek miał ogółem siedemset siedemdziesiąt siedem lat.
32 A gdy Noe miał pięćset lat, urodzili mu się: Sem4, Cham i Jafet.Na początku ludzie żyli po kilkaset lat. Matuzalem miał nawet 969 lat gdy umarł. Najstarszy człowiek na ziemi.
Wiem, wiem Ty w to nie wierzysz.
Dlatego "medycyna" będzie usunięta i na końcu, przed końcem świata, w Tysiącletnim Królestwie będą ponownie żyli tak jak za dni początku. Po kilkaset lat, niektórzy dłużej niż Matuzalem.Ale taki jest paradygmat myślenia człowieka bezbożnego:
szuka pomocy w "nauce".
A taki jest paradygmat człowieka Bożego, Nowego Człowieka: szuka pomocy w Bogu.Gdy przestawią się na Boży Paradygmat myślenia, to będzie jak za dni pierwszych, za dni początku: po kilkaset lat żyć będą i to bez żadnej "medycyny", żadnego "postępu", ale wbrew temu.
Wiem, wiem wy w to nie wierzycie. Dlatego zapiszcie, przekażcie swoim potomkom. Oni będą płakać nad waszą głupotą. [Nie nie, śmiać się z was nie będą, ale płakać. Boży człowiek nie wyśmiewa].
Śmierć i zniszczenie ciała to skutki grzechu. Gdy świat zacznie mniej grzeszyć i zwróci się do Boga, to będzie ponownie tak, jak za dni początku.
"Sukcesami" nazywacie to, że "wydłużycie sobie życie (ale "sprotezowani" !) o pięć czy dziesięć lat" dzięki "medycynie"!
Boże, co za nędza w głowie!
A tu Patriarchowie żyli nawet i ponad 900 lat.Skracacie sobie życie właśnie tym, że bardziej wierzycie w "medycynę" niż w Boga!
Czy nie znasz logo "medycyny"?

Skrzydła jakby anielskie i dwa węże na lasce. Nie ma przypadków tylko znaki.
Jakże ten, który uśmierca mógłby wam "podarować życie"?Ale żeby ten diabelski paradygmat myślenia przełamać, to trzeba wielkiej wiary i rozumu.
Pokolenie Babilonu Wielkiego nie ma ani jednego. Ani wiary ani rozumu.@Highlander napisał w Antarktyda:
A to teraz jest jakiś Babilon? Co to za nowomowa?
Tak. Babilon Wielki i Drugi Egipt, Nowa Sodoma. Teraz jest.
Nie "nowomowa", to ma już dwa tysiące lat (niecałe)- wtedy Pan Bóg objawił ten czas, nasz czas, w Apokalipsie Św Jana.@Highlander napisał w Antarktyda:
W Tysiącletnim Królestwie tak będą pytać : "a co na to Słowo Boże, Pan Bóg, co na to Ewangelia, jak Pan Jezus by zareagował, co by zrobił?"
A gdy zachorują, to nie będą szukali pomocy w "medycynie", ale w Bogu i w Kościele.Wierzysz w bajki.
Będzie dokładnie tak, jak zapowiedziałem.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
No właśnie. Dlatego z wami nie ma rozmowy. Jesteście idiotami, uwierzycie w rzeczy absurdalne.
A przecież moglibyście wyjść w teren i sprawdzić jaka jest ziemia, sprawdzając "krzywiznę"@Highlander napisał w Antarktyda:
To są loty łączone, więc zakładam, że masz jedną grupę która leci na trasie Johannesburg-Gdzieś tam na północy, a druga grupa Gdzieś tam na północy-Sydney i tylko niewielka część z nich to pasażerowie lecący z Johannesburga do Sydney.
No i co z tego?
Jest to zmuszanie chcących lecieć Johanesburg(J)-Sydney(S) do lotu na północ. Miałoby to sens, gdyby nie istniała krótka trasa J-S. Czyli tak, jak w rzeczywistości.
J- ma 5 mln ludności plus obszar metropolii to razem ok. 8 mln, Sydney- 5 mln ludności.
I teraz ktoś taki, jak Ty jest zmuszony wierzyć, że:- istnieje krótka trasa bezpośrednia J-S
- Ale najwyraźniej na te 13 mln ludzi na dobę nie znajduje się nawet "kilka samolotów ludzi chcących przemieścić się TYLKO z J-S lub TYLKO z S-J"
Tylko- bez straty czasu i sił na latanie na północ.
[13 mln ludzi- to licząc tylko miasta, ale biorąc pod uwagę, że większość Australijczyków "startuje w świat" przez Sydney, to mamy jakieś ponad 30 mln ludzi]
A zrobiłeś badania, ilu z tych milionów ludzi faktycznie stać na taki lot?
I teraz już z tej zawężonej grupy - ilu faktycznie potrzebuje lotu z J do S?
Bo tak pieprzyć trzy po trzy to każdy sobie może.
Ja na przykład mieszkałem kiedyś w Łodzi ("milionowa metropolia, musiałoby być mnóstwo lotów do Madrytu"), stać mnie było na lot tam, ale nie miałem takiej potrzeby.
A gdybym miał potrzebę, to musiałbym cofnąć się do Warszawy i lecieć stamtąd.Dlaczego ze starego Brzeska nie ma mostu do knajpy Apacz i trzeba jeździć dookoła? Na pewno są tacy co by chodzili pieszo na skróty, gdyby był most.

No cóż: wierz sobie w co chcesz, w największą nawet głupotę
A przecież mógłbyś wyjść w teren i sprawdzić czy jest "krzywizna ziemi".
Ale pewnie po co?
Jeszcze pojawiłby się dziwny dyskomfort, zwany "mądrze" przez niektórych "dysonansem poznawczym"Gdyby rzeczywiście istniała krótka trasa J-S to przy takiej liczbie ludzi tak przynajmniej kilkanaście samolotów na dobę leciałoby tą krótką trasą. Czyli ci, którzy chcą TYLKO na trasie J-S lub S-J.
No pewnie, nawet z 50 samolotów a może i 100 na dobę.
Per analogiam: na innych podobnych trasach pomiędzy miejscami na tzw. "półkuli południowej".
@Highlander napisał w Antarktyda:
A wygląda, bo inaczej nie byłoby tych bezpośrednich lotów Qantas,
A od kiedy są te "loty Qantas"?
One są dla idiotów, czyli takich jak Ty.
Bo gdyby kompletnie nic nie latało- to nawet tacy idioci jak Ty zaczęliby się drapać po głowie. A tak, to "mają potwierdzenie".
Dlatego to właśnie NASA przejęła Qantas.Dlatego jesteś parafianinem* bo wierzysz w takie bzdury.
*za SJP:
parafianin - człowiek bez ogłady, wykształcenia, zacofany, ograniczony@Highlander napisał w Antarktyda:
a załoga Katharsis II nie opłynęłaby Antarkktydy.
Słuchaj baranie, ostro ale jak inaczej do was można gadać:
Sprawdziłeś "jak załoga Katharsis" płynęła? Byłeś, widziałeś? Zamierzasz być, zobaczyć, wszystko dokładnie sprawdzić?Gdybym miał potrzebę, to bym sprawdził.
Ale wierzę bardziej w info na temat Katharsis II (potwierdzone światowe rekordy żeglarskie), niż nawiedzonemu religijnie debilowi, który wierzy w szatana, Jozuego zatrzymującego słońce i tym podobne gusła.
Kto wierzy w gusła, to mu dupa uschła
A widzisz: możesz wyjść w teren i bardzo łatwo sprawdzić czy jest czy nie ma "krzywizna kuli ziemskiej".
A Ty możesz zrobić rejs po morzach południowych.
A może nawet i tak:
-załóżmy że na świecie jest 1% płaskoziemców (niedoszacowałem, bo pewnie tych obudzonych jest 10%), daje to 90mln ludzi
-Każdy daje po dolarze i macie 90mln $ na eksploracje
-można wynająć nie tylko jacht ale pewnie parę lotów czarterowych na te loty na półkuli południowej oraz zrobić ekspedycję na Antartydzie
Oczywiście to żart, bo wy gówno zrobicie, boicie się że wyjdzie potwierdzenie globu.
A dla Macieja to potwierdzenie że Ziemia nie jest taka jak w biblii, czyli jego najważniejsza księga religijna kłamie
Chociaż w sumie, to mógłbyś też zacząć gwałcić, palić, rabować, mordować, bo Boga nie ma.
Mógłbyś zacząć nowe, pełne przygód życie.
Weź to pod rozwagę. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
28 Gdy Lamek miał sto osiemdziesiąt dwa lata, urodził mu się syn. 29 A dając mu imię Noe3, powiedział: «Ten niechaj nam będzie pociechą w naszej pracy i trudzie rąk naszych na ziemi, którą Pan przeklął». 30 Lamek po urodzeniu się Noego żył pięćset dziewięćdziesiąt pięć lat i miał synów i córki. 31 Umierając Lamek miał ogółem siedemset siedemdziesiąt siedem lat.
32 A gdy Noe miał pięćset lat, urodzili mu się: Sem4, Cham i Jafet.I co, koniec?
Co się stało, że się zesrało?
Już potem nie mogli żyć po 900 lat?@Maciej napisał w Antarktyda:
Wiem, wiem wy w to nie wierzycie. Dlatego zapiszcie, przekażcie swoim potomkom. Oni będą płakać nad waszą głupotą. [Nie nie, śmiać się z was nie będą, ale płakać. Boży człowiek nie wyśmiewa].
Ciekaw jestem, czy Twoi potomkowie wierzą w te same bzdury co ty

I ile pokoleń po Tobie jeszcze będą powtarzać:
"Apokalipsa...już niedługo" -
@Maciej napisał w Antarktyda:
obserwacje powierzchni ziemi nie potwierdzają istnienia "krzywizny powierzchni ziemi zgodnej z krzywizną kuli ziemskiej".
Tylko kłamstwa ci pozostały.
Twoje obserwacje nie potwierdzają.Jak sprawdzisz, że "samolot rzeczywiście jest tam gdzie wynika z tej pokazywanej przez Ciebie mapki"? Zwłaszcza dotyczy tych samolotów rzekomo lecących na dalekim południu.
Sprawdzając plan danego lotu, który niektóre portale udostępniają, np:
https://flightaware.com/live/flight/LAN801
https://flightaware.com/live/flight/QFA27Wystarczy zajrzeć w (po prawej) Aircraft details, Flight Data, Route, czyli dane nawigacyjne danego lotu. Tu masz to wytłumaczone, zakłamana gnido:
https://www.youtube.com/watch?v=DoXEu-KgCco&t=25s
A żeby mieć wystarczające przybliżenie nawet bez danych planu lotu wystarczy sprawdzić czas wylotu, lądowania i prędkość max. danego samolotu. Nawet tak prostego testu twoje bosko spartaczone terrarium nie przechodzi.
Wciskaj sobie te swoje brednie nadal. Może w końcu naprawdę w nie uwierzysz
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
co, koniec?
Co się stało, że się zesrało?
Już potem nie mogli żyć po 900 lat?Nie mogli.
Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat»
Z powodu narastającego zepsucia moralnego czas życia człowieka został skrócony.
W czasie Antychrysta będzie jeszcze bardziej skrócony: dzieci (z dzisiejszego punktu widzenia) będą dowodziły legionami piekielnymi Antychrysta, wszystko ulegnie przyspieszeniu w tym krótkim czasie. Szybciej będą dorastać, szybciej psuć i marszczyć będzie się ciało.
A jak mogłoby być inaczej jeśli w czasie Antychrysta diabeł osiągnie (z dopustu Bożego) największy w całej historii świata wpływ na naturę?@Highlander napisał w Antarktyda:
Ciekaw jestem, czy Twoi potomkowie wierzą w te same bzdury co ty
Bzdurą jest to co w Ty wierzysz. Np. "kula ziemska".
@Highlander napisał w Antarktyda:
I ile pokoleń po Tobie jeszcze będą powtarzać:
"Apokalipsa...już niedługo"Już tylko kilka pokoleń do czasu Antychrysta. Do Tysiącletniego Królestwa niewiele więcej.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat»
Z powodu narastającego zepsucia moralnego czas życia człowieka został skrócony.Maciuś, tobie się naprawdę coś w łepetynie na ostro zepsuło. Wychodzi na to, że kiedy człowiek żył o wiele dłużej (do rodzinki Noego, która chowem wsobnym musiała rodzaj ludzki odtwarzać - tak samo zresztą jak rodzinka Adasia i Ewci tworzyć) to o wiele szybciej to zepsucie moralne narastało. Czyli twój boski partacz podjął szereg złych decyzji: stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, (zmusił go do rozmnażania w trybie chowu wsobnego - też na swój obraz i podobieństwo?), co poskutkowało narastającym zepsuciem moralnym, potem za swoje złe decyzje obwinił swoje dzieło, strzelił focha, zniszczył całe życie na Ziemi, ale pozostawił jedną rodzinkę, żeby odtworzyła rodzaj ludzki - znowu w trybie chowu wsobnego - ale ok. 7krotnie skrócił im życie, żeby w szybszej wymianie pokoleniowej wolniej ulegali zepsuciu moralnemu.
Gratuluję, nie ma bredni do której nie jesteś się w stanie przekonać
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
A może nawet i tak:
-załóżmy że na świecie jest 1% płaskoziemców (niedoszacowałem, bo pewnie tych obudzonych jest 10%), daje to 90mln ludzi
-Każdy daje po dolarze i macie 90mln $ na eksploracje
-można wynająć nie tylko jacht ale pewnie parę lotów czarterowych na te loty na półkuli południowej oraz zrobić ekspedycję na AntartydzieAle PO CO?
Cóż tam na Antarktydzie miałoby się "rozstrzygnąć"?
To, że ziemia nie jest "kulą ziemską"?
To już wiadomo: obserwacje powierzchni ziemi nie potwierdzają istnienia "krzywizny kuli ziemskiej".
Jeśli ziemia nie ma "krzywizny kuli ziemskiej" to nie jest "kulą ziemską". Naprawdę niemożliwe do zrozumienia?Więc PO CO?
Po co nas "wysyłasz na Antarktydę"?Ty nas "wysyłasz na Antarktydę", a je Cię wysyłam nad wodę o długości powierzchni 10-12 km lub większą. Sprawdź, że nie ma "krzywizny ziemi" zgodnej z krzywizną "kuli ziemskiej".
Wy macie nasrane we łbach z tą Antarktydą.
A to nie wiesz, że tam:- jest niebezpiecznie z przyczyn naturalnych (straszny klimat)
- nie popłyniesz tak "ot tak" bez akceptacji odpowiednich władz.
- jeśli jednak "popłyniesz" bez akceptacji, to oprócz strasznych warunków klimatycznych masz jako czynnik ryzyka to, że zostaniesz zatrzymany przez odpowiednie siły zbrojne.
Więc PO CO marnować energię i pieniądze i ryzykować nawet życiem?
Jakieś sensowne uzasadnienie?
Owszem, jak zmieni się na świecie (upadnie ten reżim ogólnoświatowy, który zwodzi ludzi, np. "kulą ziemską" czy "wielkim kosmosem"), to ludzie będą zapoznawać się z krańcami ziemi.
Ale to dopiero po czasie Antychrysta, to jeszcze daleko.Ziemia nie wygląda jak nam pokazują, ze wygląda i jest dużo większa. Trzymają nas w klatce, tak jak pokazuje mapa ONZ. Nie ma przypadków, tylko znaki. Wszystko jest w znakach jasno pokazane (dla wtajemniczonych), a niewtajemniczeni, czyli zniewoleni muszą się jedynie obudzić.
Dobry sposób na pobudkę: idź nad wodę i sprawdź czy ziemia ma "krzywiznę kuli ziemskiej".
Dlaczego trzymają nas w klatce? A to przecież jasne, że nie mają wyjścia. Gdyby ludzie się obudzili i poznali, że są oszukiwani, to runie ich władza i ich pozycja na świecie. Praktycznie w jednej chwili.
Czy masz jakieś wątpliwości co do tego, że poznanie przez ludzi (tj. przez większość), że ziemia nie jest "kulą ziemską" zmieni wszystko i wszystko wywróci ?
Potrzeba więc nieustannego hipnotyzowania ludzi "kulą ziemską i kosmosem". Stąd "globus" jako rekwizyt niemal wszędzie, w żłobku, w przedszkolu, w filmie, w prognozie pogody...wszędzie. Stąd "przekazy z ISS". Kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się...
Im większe kłamstwo, tym łatwiej uwierzą. -
@Highlander napisał w Antarktyda:
A zrobiłeś badania, ilu z tych milionów ludzi faktycznie stać na taki lot?
Nie, nie zrobiłem.
Nie mam pojęcia skąd wziąć takie dane. Linie lotnicze na pewno wiedzą. Odpowiednie urzędy też na pewno wiedzą, ale nie mam wglądu ani w jedno, ani w drugie.Zresztą, w związku właśnie z tą całą sytuacją (że ziemia nie jest "kulą ziemską") nie należy się spodziewać łatwego dostępu do takich danych. Bo zapewne okazałoby się, że liczba tych chętnych (opisanych niżej) jest bardzo duża, to jest na tyle duża, że powstałby "dysonans poznawczy" pomiędzy tą liczbą, a "liczbą samolotów latających bezpośrednio".
Ale z całą pewnością liczba chętnych do lotu na trasie J-S (bez konieczności lotu na północ i przesiadki) na dobę jest równa:
-liczba tych którzy codziennie lecą z J-S (lub na odwrót), ale "przez północ" (zmuszeni faktem, że ziemia nie jest globusem)
plus
jakieś x (niektórzy dodatkowi by jeszcze polecieli, ale jakby było wygodniej, czyli łatwiej)Oczywiście Ty wierzysz, że "to tylko jeden samolot na dobę". Bo Ty we wszystko uwierzysz, w każdą brednię.
Np. dlatego, że samemu niczego sprawdzać w realnym świecie nie chcesz. Jedynie połykasz to czym Cię karmią.
Jak pelikan, połykiem wielkim. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
@Highlander napisał w Antarktyda:
A może nawet i tak:
-załóżmy że na świecie jest 1% płaskoziemców (niedoszacowałem, bo pewnie tych obudzonych jest 10%), daje to 90mln ludzi
-Każdy daje po dolarze i macie 90mln $ na eksploracje
-można wynająć nie tylko jacht ale pewnie parę lotów czarterowych na te loty na półkuli południowej oraz zrobić ekspedycję na AntartydzieAle PO CO?
Cóż tam na Antarktydzie miałoby się "rozstrzygnąć"?
To, że ziemia nie jest "kulą ziemską"?
To już wiadomo: obserwacje powierzchni ziemi nie potwierdzają istnienia "krzywizny kuli ziemskiej".
Jeśli ziemia nie ma "krzywizny kuli ziemskiej" to nie jest "kulą ziemską". Naprawdę niemożliwe do zrozumienia?Bzdura.
To tylko Twoje urojenia.
Skoro wierzysz w szatana, to i w płaską ziemię możesz wierzyć, sam siebie do tego przekonałeś
Więc PO CO?
Po co nas "wysyłasz na Antarktydę"?Ty nas "wysyłasz na Antarktydę", a je Cię wysyłam nad wodę o długości powierzchni 10-12 km lub większą. Sprawdź, że nie ma "krzywizny ziemi" zgodnej z krzywizną "kuli ziemskiej".
Sprawdzałem, że jest krzywizna.
Wy macie nasrane we łbach z tą Antarktydą.
A to nie wiesz, że tam:- jest niebezpiecznie z przyczyn naturalnych (straszny klimat)
- nie popłyniesz tak "ot tak" bez akceptacji odpowiednich władz.
- jeśli jednak "popłyniesz" bez akceptacji, to oprócz strasznych warunków klimatycznych masz jako czynnik ryzyka to, że zostaniesz zatrzymany przez odpowiednie siły zbrojne.
Więc PO CO marnować energię i pieniądze i ryzykować nawet życiem?
Dżizas, tę Antarktydę dodałem na końcu, bo się zorientowałem, że ruch płaskiej ziemi jest tak ogromny, że możecie mieć kupę kasy na eksplorację.
(To żart, jesteście nic nie znaczącym marginesem i nic tego nie zmieni)Ale mógłbyś sobie samodzielnie polecieć tym lotem Qantas "którego nie ma".
Dlaczego nie?Ziemia nie wygląda jak nam pokazują, ze wygląda i jest dużo większa. Trzymają nas w klatce, tak jak pokazuje mapa ONZ. Nie ma przypadków, tylko znaki. Wszystko jest w znakach jasno pokazane (dla wtajemniczonych), a niewtajemniczeni, czyli zniewoleni muszą się jedynie obudzić.
Jaka mapa ONZ? Masz na myśli logo? Logo to nie jest mapa.
Dlaczego trzymają nas w klatce? A to przecież jasne, że nie mają wyjścia. Gdyby ludzie się obudzili i poznali, że są oszukiwani, to runie ich władza i ich pozycja na świecie. Praktycznie w jednej chwili.
Czy masz jakieś wątpliwości co do tego, że poznanie przez ludzi (tj. przez większość), że ziemia nie jest "kulą ziemską" zmieni wszystko i wszystko wywróci ?
Akurat co do tego mam ogromne wątpliwości.
Ludzie, a zwłaszcza tzw doły społeczne, są bardzo bierni. Jeśli mają co jeść, nie będą robić rewolucji.
Zaakceptowali by jakąś wymówkę, że "od dzisiaj jest płaska cośtam cośtam".
Ale oczywiście to nie nastąpi, bo ziemia nie jest płaska.Potrzeba więc nieustannego hipnotyzowania ludzi "kulą ziemską i kosmosem". Stąd "globus" jako rekwizyt niemal wszędzie, w żłobku, w przedszkolu, w filmie, w prognozie pogody...wszędzie. Stąd "przekazy z ISS". Kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się...
Im większe kłamstwo, tym łatwiej uwierzą.To w sumie podobnie jak z twoją religią.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
@Highlander napisał w Antarktyda:
A zrobiłeś badania, ilu z tych milionów ludzi faktycznie stać na taki lot?
Nie, nie zrobiłem.
Nie mam pojęcia skąd wziąć takie dane. Linie lotnicze na pewno wiedzą. Odpowiednie urzędy też na pewno wiedzą, ale nie mam wglądu ani w jedno, ani w drugie.Zresztą, w związku właśnie z tą całą sytuacją (że ziemia nie jest "kulą ziemską") nie należy się spodziewać łatwego dostępu do takich danych. Bo zapewne okazałoby się, że liczba tych chętnych (opisanych niżej) jest bardzo duża, to jest na tyle duża, że powstałby "dysonans poznawczy" pomiędzy tą liczbą, a "liczbą samolotów latających bezpośrednio".
Poleć w końcu tym Qantasem, to się przekonasz jak jest.
Ale z całą pewnością liczba chętnych do lotu na trasie J-S (bez konieczności lotu na północ i przesiadki) na dobę jest równa:
-liczba tych którzy codziennie lecą z J-S (lub na odwrót), ale "przez północ" (zmuszeni faktem, że ziemia nie jest globusem)
plus
jakieś x (niektórzy dodatkowi by jeszcze polecieli, ale jakby było wygodniej, czyli łatwiej)A o tych którzy lecą bezpośrednio już "zapomniałeś" w tej kalkulacji?
Oczywiście Ty wierzysz, że "to tylko jeden samolot na dobę". Bo Ty we wszystko uwierzysz, w każdą brednię.
Np. dlatego, że samemu niczego sprawdzać w realnym świecie nie chcesz. Jedynie połykasz to czym Cię karmią.
Jak pelikan, połykiem wielkim.Ale to nie ja kwestionuję oficjalną naukę.
Ty to robisz, więc mógłbyś wykazać się lepszą analizą, a nie że "nie mam danych i nie wiem".Napisałem tak:
"Po pierwsze, te kraje są stosunkowo biedne w porównaniu z północą.
Po drugie, ci których na to stać mają raczej powiązania gospodarcze czy rodzinne z tzw. zachodem (bogata północ), ze względu na kolonialną historię."Taka uproszczona analiza, na pewno nie uwzględniłem wielu innych czynników.
A zrobiłem to tylko dla ciebie - bo ja tego nie potrzebuję osobiście.
Coś jest nie tak w tym co napisałem?